Ciekawy temat pojawił się na studiowanie Biblii Chodziłam dzisiaj i wyzwał od dawna przekonanie kopalni. Chociaż myślałem, że to było dość powszechne przekonanie, byłem widocznie tylko jeden w studiowaniu Biblii, którzy uwierzyli. Z tego powodu mam rozważała sporo tego wieczoru, i choć nie koniecznie plan na zmianę moich poglądów, zastanawiam się co perspektywy innych ludzi może mieć.
Fragment, który wywołał dyskusję był James 4:13-17:
13 Słuchajcie wy, którzy mówicie: "Dziś albo jutro pójdziemy do tego lub tego miasta, spędzić tam rok, prowadzić działalność i zarabiać pieniądze." 14 Dlaczego, nie wiem nawet, co będzie jutro. Jakie jest twoje życie? Jesteś mgła, który pojawia się na chwilę, a następnie znika. 15 Zamiast tego powinniście mówić: "Jeśli jest wola Pana, będziemy żyli i zrobimy to lub owo". 16 Jak to jest, możesz pochwalić się i chwalić. Wszystkie takie chełpliwość jest zła. 17 Każdy więc, kto wie dobrze, że powinien zrobić i nie zrobić, grzechy.
Konkretnie, werset 17 był wiersz, który wywołał dyskusję: ". Każdy, potem, kto wie dobrze, że powinien zrobić i nie zrobić, grzechy"
Osobiście mam dość dużo zawsze wierzył, że Chrystus wzywa nas do pozostawienia wszystkiego, co mamy i dać go do ubogich, co ostatecznie oznacza, dać go do Niego. To wtedy, w połączeniu z powyższym wersecie, prowadzi do wniosku, że nie rezygnując wszystko co mamy grzech sam w sobie, co wierzę. To, co moi znajomi studium Biblii zdawał się walczyć z; nie wierzyli, że został on koniecznie grzech trzymać żadnych rzeczy materialnych dla siebie. Nie koniecznie zobaczyć coś złego przechowywania w górę lub zużywając więcej niż naprawdę potrzebujesz. I wydawało się, że można było być "całkowicie uświęceni" (bez grzechu, przez okres czasu), a jednocześnie posiadających więcej niż najpotrzebniejsze rzeczy, a nie rezygnując wszystko biednym.
To prawda, jako ludzie robimy mają potrzeby, ale Bóg chce, abyśmy przyszli do Niego z naszymi potrzebami i mówi nam, że On będzie przewidywać nas. Mateusza 4:1-4 czytamy:
1 Wtedy Jezus został zaprowadzony przez Ducha na pustynię, aby był kuszony przez diabła. 2 Po poszcząc przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł głód. 3 kusiciel i rzekł do niego i powiedział: "Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz te kamienie stały się chlebem ".
4 Odpowiedział Jezus: "Napisane jest: '. Człowiek nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych'"
Odpowiedź Jezusa nie oznacza, że należy odmówić jedzenia, to po prostu oznacza, że jedzenie nie jest najważniejszą rzeczą w naszym życiu. Zamiast tego, Bóg jest najważniejszy, i dostosowanie do naszych potrzeb do Niego zawsze upewnić się, że zostały spełnione, co oni. Wierzę, że jesteśmy najbliżej Boga, gdy jesteśmy ofiarna i wierzę, że daje wszystko, co mamy do ubogich jest prawdopodobnie najlepszym sposobem na usunięcie rozpraszających, które mamy w naszym życiu, które powstrzymują nas od spędzać czas z Nim. Jest oczywiste, że jesteśmy bliżej Boga w potrzebie, dlaczego tak trudno jest zrozumieć pojęcie Boga z prośbą nam dawać wszystko, aby usunął nasze oczywiste roztargnienia?
Zdaję sobie sprawę, że jest to całkiem nierealne wymagania, ale co Chrystus do nas zadzwonić, aby zrobić to nie jest nierealne przez światowych standardów? Chrystus wzywa nas, byśmy byli doskonali, jak On jest doskonały. W słowach Jezusa, Mateusza 5:43-48 czytamy:
43 "Słyszeliście, że powiedziano:" Kochaj bliźniego swego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził ". 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują was, 45 abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie. Bo słońce jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę dostaniesz? Nie są nawet celnicy robią? 47 A jeśli przywitać tylko swoich braci, co robisz więcej niż inni? Czy nawet nie poganie zrobić? 48 Bądźcie więc wy doskonali, więc jak Ojciec wasz niebieski jest doskonały.
Koniec tego fragmentu brzmi: "Bądźcie więc wy doskonali, dlatego, jak Ojciec wasz niebieski jest doskonały". Jeśli mamy żadnych "luksusów" w naszym życiu (cokolwiek oznacza, że my naprawdę nie potrzebują lub ma potencjał, by odciągnąć nas od Boga) , uważam, że jesteśmy powołani, by to dalej, tak że możemy starać się być idealny, tak jak Chrystus był doskonały. Chrystus nie miał nic więcej, niż potrzeba, i wzywa nas do tego samego.
Więc dlaczego nie wstaję sobie i oddać wszystko, co mam? Ponieważ brakuje im wiary. Ponieważ nigdy nie będę idealny, jak Jezus. Choć bardziej myślę o tym temacie, tym bardziej chcę oddać siebie, a mniejsze zainteresowanie mam w żadnych dóbr materialnych. Głęboko wierzę, Jezus wezwał mnie oddać wszystko, co posiadam.
Tak więc, tu są moje pytania do Ciebie:
- Czy wierzysz, że chcesz być bliżej Boga, jeśli miał mniej dóbr materialnych? Dlaczego lub dlaczego nie?
- Czy wierzysz, że Jezus wezwał, aby oddać wszystkie rzeczy materialne?
- Czy wierzysz, że Jezus wzywa wszystkich chrześcijan, aby oddać wszystkie rzeczy materialne?
- Czy wierzysz, że można być "całkowicie uświęceni" (bez grzechu) nie rozdaje wszystko, co własne?
Zapraszam do odpowiedzi na każdy lub żaden z tych pytań, ale jestem bardzo zainteresowany w myślach na ten temat. Proszę dać mi znać w komentarzach!








































Jestem tępy człowiek - tak tu jest tępy odpowiedź: Twoi przyjaciele są w błędzie. Choć jestem pewien, że ich intencje są dobre, tym więcej dobra materialne mamy dodatkowo możemy usunąć się od Boga. Myślę, że to, co umacnia ten najbardziej dla mnie jest to: "Jakie jest twoje życie?" To jeden z najbardziej tępych pytań, jakie kiedykolwiek czytamy w Biblii. Naprawdę, którzy naprawdę daje bzdury o Josh Carr? Zawsze będzie coś ważniejszego ode mnie dla każdego na Ziemi - Bóg jest tylko zwolnione czynnikiem. Wierzę, że ja, ty, my jesteśmy najważniejsze (ów) do Niego.
To nie jest więcej grzechem żyć w luksusie, niż to ma w jacuzzi twój sąsiad ma. Grzech jest grzechem. Myślę, że Twoi znajomi robią to, co my wszyscy najbardziej - wymówek. Próbują prowadzić dobre życie, w rzeczywistości wszyscy jesteśmy. Po pieniądze zapisane w górę lub więcej dobra materialne nie "czuć" tak jak jest to powstrzymuje nas od bycia bliżej Boga, ale jak można naprawdę wiem, że chyba już linka na pustyni przez 40 dni bez niczego odwrócić was od Boga ? Ja zazwyczaj wierzą nauk Chrystusa - który to zrobił - bardziej niż ktoś, kto nie ma.
Więc jest to do uzyskania? Powiedziałbym, że szczęścia do pana. Wiem, że nigdy nie osiągnie tego celu - To grzech, że nie mogę (scratch, że - "nie będzie") zmiana - ale łaska Boża jest zrozumienie i przebaczenie ... Twoje myśli są poprawne. Oczywiście każdy inny ma prawo do ich kompetencji, ale myślę, że niektórzy ludzie próbują usprawiedliwić grzechu, gdy naprawdę nie może być uzasadnione. Mógłbym próbować wypełnić głowę kłamstwami w twoje nawet), uzasadniając każdy grzech - ale naprawdę, to się mówi do Boga "eff off" i że nie potrzebujemy Jego łaski i ofiary Jezusa.
Dzięki, Josh. Nauczyłem się, że mam większą skłonność niż większość ludzi do etykiet prawie wszystko jako grzech, tylko dlatego, że to nie jest Jezus, doskonały. Wciąż nie mogę naprawdę zobaczyć inny sposób, choć. Brzmi to jak to skąd pochodzisz, a także ...
Hmmm, mogę przestać dawać zabawki i kupowania rzeczy dla Reese? ...
NIE! :) Tak jak Bóg cieszy błogosławiąc nas i daje nam prezenty.
Myślę, że mamy wiele rzeczy, które są rozpraszające, że naprawdę nie potrzebują. Czy uważam, że jego grzech. Prawdopodobnie. Ale czy to grzech cieszyć się kogoś na prezent jeszcze dał ci? Czy to grzech cieszyć się błogosławieństwem Bóg obdarza nas? Myślę, że nie. Myślę, że Bóg raduje się widząc nas bawić. Lubi daje nam prezenty. Ale jeśli ten dar staje się dla nas ważniejsze niż dawcą i wiemy prawdziwym dawcą jest (Bóg), to my grzeszą.
(Czy wymówek, aby wyglądał tak jak ja nie grzeszy?) Nie, wiem że jestem grzesznikiem. Wiem, że rzeczy, które tak naprawdę nie potrzebujesz. Zgadzam się, mam ich pozbyć, ale zachować wymyślanie powodów, dla których muszę je! lol :) grzesznika!
Nadanie zabawki Reese i kupowanie rzeczy dla naszego chłopca, bursztyn daje, i oczywiście, który jest w żaden sposób nie grzech. Nie wierzę że jest to grzech cieszyć się darem, który Bóg dał wam (wszystkie dary pochodzą od Boga), ale często najlepszy sposób, aby cieszyć się darem jest rozdawać je! Wierzę, że Bóg daje nam prezenty przez cały czas, że zamierza nam oddać do innych, takich jak finansowych błogosławieństwa. Niestety, nie wierzę, uznajemy to prawie tak często, jak powinniśmy. Zgodzisz się?
Myślę, że ważne jest, aby nie marnować nasze pieniądze egoistycznie, ale modlimy się i prosić Boga, co chce nam z nim zrobić. Myślę, że dobre pytanie zadać sobie pytanie, zanim wydasz pieniądze, jest "Czy mamy go używać do korzyści Boga i innych ludzi? "Jeśli pójdziesz do jedzenia z ludźmi, aby świadczyć dla nich i rozwijać relacje z nimi. Nie sądzę, że to grzeszy. Jeśli kupisz ładną gitarę, że można prowadzić uwielbienie ze i pomóc innym ludziom cieszyć kultu, nie sądzę, że to grzeszy. Myślę, że to bardziej od postawy, co zrobić z tym co masz i co masz. To nie jest nasze, to do Boga. Kiedy obiekt staje się "nasze", a my są zużywane w nim, że jest, gdy staje się grzechem. Myślę, że jest bardzo łatwo dostać się rozprasza. I musimy nieustannie pracować na upewnienie mamy Boską postawę rzeczy, które mamy. Czy jest to narzędzie, które można wykorzystać do zwiększenia królestwa Bożego, czy jest to zabawka, która cię rozpraszać z życia świętego Boską życie?
Dokładnie. Zgadzam się. Ale obawiam się, że zdecydowana większość "luksusów", które kupujemy są nasze, a nie Boga. Bardzo niewielka część tego, co wydawać pieniądze na nie naprawdę wykorzystać dla Pana ...
Wiem, nie powiedziałem, że nie byliśmy grzeszę ... Większość z nich dla mnie są rzeczy mogę kupić za Reese. (I kilka innych rzeczy). Myślę, że powinniśmy mieć sprzedaży garażu i sprzedać wszystko za darmo! Lub ustalić cenę na większych rzeczy i dać te pieniądze na biednych. Co o tym sądzisz? Trzeba przejść przez nasze rzeczy i zdecydować, co musimy pozbyć. I nie, nie jesteśmy pozbycie się naszego psa! (Tylko tak wiesz)
Lol ... pewien ... dlaczego nie. Zakładając, że znajdziemy czas, aby przejść przez nasze rzeczy ...
Ale ... co jeśli rozdając nasze rzeczy jesteśmy powodując innych ludzi do grzechu??
;)
Ciekawostką ... ale jestem pewien, że kiedy Jezus uzdrawiał ludzi, czasami ci ludzie wyszli i wykorzystali swoje nowo leczy ciała do grzechu. Zdarza się.
Tylko dlatego, że ludzie wykorzystują dar do grzechu nie oznacza, że doprowadził go do grzechu. Ich grzech jest między sobą a Bogiem, a my nie jesteśmy winni za swoje grzechy.
To prawda, jeśli wiemy, ktoś ma problem z hazardem Internetu, prawdopodobnie nie powinien dać im komputer z dostępem do Internetu ...
Zachęcające jest to dla mnie, że wszyscy naprawdę myślą głęboko o tym, co Jezus zapytał ludzi do zrobienia. Kiedy Pisma się przekomarzał o sprawie tak wiele współczesnych problemów, tematy o pieniądze, bogactwo, współczucia i dystrybucji są nadal bardzo istotne dla nas 2000 lat później.
Jezus ostrzegał ludzi o pościgu i akumulacji bogactwa i dóbr materialnych, które zastąpione relacji z Bogiem i tym, których kochamy, w tym ludzi, których nawet nie znają i są powołani do miłości. Musimy być ostrożni, jak myślimy o tym, jak żyjemy i jak dajemy według przykładów przedstawionych przez Jezusa.
Musisz myśleć kulturowego i historycznego kontekstu, w którym Jezus, Jego słowa i Jego działania są opisane w pismach. Do tego momentu, Hebrajczycy żyli w ustawach, które zostały w porównaniu do tradycji szariatu islamu. Ma to sens, jeżeli jest traktowany jako część większego obszaru kulturowego geograficznym. Więc co to oznacza? Wierni ludzie byli sądzeni przez ich przestrzegania prawa, z którymi interakcje i jak zachowywali się zgodnie z literą prawa w stosunku do jego ducha. Oko za oko i ząb za ząb. Jezus przyszedł z wiadomością bardzo radykalne: będąc prawem Hebrajczyków i obywateli (wypełnienie prawa talmudycznego, a nawet posłuszeństwo rzymskiej okupacji) jesteśmy powołani mieć współczucie dla człowieka, nie ważne czy byli Żydzi, Żydzi, Rzymianie czy kogokolwiek.
Więc w jaki sposób wpływ ten sposób współcześni chrześcijanie zobaczyć wezwanie Jezusa, aby dawać wszystko i pójść za Nim? Jak to działa kiedy musimy pewne najistotniejsze żeby przeżyć? W naszym społeczeństwie kulturowo zgadzają się, że ludzie powinni zarabiać, żyć w odpowiednich mieszkań, nakarmić i ubrać siebie i swoje rodziny, i dać do ich kościoła, aby przejść dzieło Boże. Nie sądzę, to umowa jest przeciwko temu, co Jezus chce, abyśmy czynili, jak swoich naśladowców. Więcej wszechogarniająca sens Jego przesłanie jest, że musimy dzielić się tym co mamy swobodnie z tymi, którzy jej potrzebują i robią to z miłością. Nie powinniśmy oczekiwać na nagrodę materialnie do naśladowania Chrystusa.
Nie ma dziwny stosunek, który przenika zachodniego społeczeństwa od feudalnej epoki w Europie. Wierzono, że jeśli jeden jest dobrym chrześcijaninem i po Biblię, Bóg będzie ci błogosławił materialnie. Wraz ze wzrostem klasy średniej po północnej renesansu, ta postawa rozwinięte w purytańska etyka pracy, który został następnie przywiezione do kolonii amerykańskich. Możesz zobaczyć, jak ten przekroczył, co może być traktowane jako uzasadnione przez nauk Jezusa przez ogłoszeniu "ewangelii sukcesu" lub tych, którzy podjęli Modlitwę Jabes z kontekstu. Wierzę, że Jezus znajdzie to frustrujące i absurdalny, że Jego ludzie będą szukać błogosławieństwo materialne tylko dlatego, że myślą, że robią swoje dzieło! "Widzisz, jestem dobrym chrześcijaninem, teraz daj mi czego chcę!"
Moim zdaniem akumulacja bogactwa i prowadzenia władzy kosztem i zaniedbania innych jest prawdziwym grzechem. Pamiętaj, że Jezus miał zamożnych przyjaciół, którzy poręczył swoją posługę. Kochał tych ludzi i wezwał ich, aby byli Jego uczniami. Ci ludzie przyszli w ich majątku w taki sposób, aby były celowe i rzetelne wobec ludzi wokół nich i był używany do wykonywania Bożego dzieła, karmienie głodnych, niesienia pomocy chorym, uczyć innych o współczucie. Reakcja Jezusa do zamożnego człowieka, który prosił, aby pójść za Nim było głębokie. W mówienie człowieka do pozbycia jego bogactwa i pójść za Nim, Jezus rozumiał władzę, że materialnych aspektów życia człowieka kontrolowane go i oddziela go od tego, co jest ważne dla bycia człowiekiem i podłączony do Boga. Czy łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego? Czy możemy żyć bez luksusu i zrobić dzieło Boże?
Zgodnie z tym tokiem myślenia, zawsze pamiętając o równowagę w swoim życiu. Pracować, aby przetrwać, działają, co jest dobre, i realizować te rzeczy, które są dobre dla wszystkich. Nie dążyć bogactwo i luksus dla siebie kosztem tych, których kochasz i którzy potrzebują naszej miłości. Przede wszystkim nie stracić z oczu jak twoje bogactwo i zasoby, zarówno materialne jak i niematerialne, mogą być używane z zamiarem Bożym.
Fantastyczny Karrie!
Wow ... dzięki, Karrie. Dobrze umieścić, a niektóre bardzo dobre informacje. Możesz zrobić bardzo dobry punkt, kiedy mówisz, że nie powinniśmy spodziewać się błogosławieństwa materialne gdy za Jezusem; Zawsze zastanawiałem się gdzie że perspektywa pochodzi.
Nie jestem przekonany, koniecznie jednak, że nasze kulturowe "wymagania" zawsze dopasować zgodnie z doskonałego planu, jaki Bóg ma dla nas. Mogą one czasami, ale jestem gotów się założyć, że nie częściej niż idealny plan Boga dla naszego życia nie składa się z posiadania typowej pracy lub upewniając się, że mamy dach nad głową. Nie dlatego, że Bóg nie zapewni nam w ten sposób, ale ja nie wierzę, że Bóg zawsze daje nam w taki sposób, że pasują w naszej kulturze, czy zawsze ma plany dla nas, że są zgodne z normami kulturowymi.
Uważam, że kiedy ja mieszkam w siebie ofiarnych sposoby, których nie da, co nasza kultura mówi nam jest odpowiednia staram się być bliżej Boga, ponieważ z wielu rozrywek, które już nie stosuje się, gdy ja po prostu biorąc pod uwagę ich. Jeśli zdecyduję się dosłownie oddać mój dom, i mieć wiarę, że Bóg zapewni dla mnie, będę cały czas na nim polegać, aby dostarczyć mi schronisku muszę. Sądzę, że bardziej możemy liczyć na Boga, tym bliżej jesteśmy do Niego i lepiej nasz związek jest z Nim. Jednocześnie, jeśli wiemy, że Bóg chce nam coś poświęcić, a jednak odmówić tego robić, ponieważ wymyka się kulturowym, jesteśmy z pewnością grzeszą.
Twoje myśli?
Walczę z zagadnieniami bogactwa i życia chrześcijanina. Nowy Testament szczególnie jest jednoznaczny w swojej potępienia bogactwa. W rodzaju Biblia zdaje się mówić, że jeśli jesteś bogaty brakuje łodzi. Jesteśmy wezwani jako chrześcijanie do wspólnoty wzajemnego wsparcia, które ostatecznie będą oznaczać daje nasze bogactwo innym w potrzebie.
Jednocześnie, chcę zabawki. Życie jest łatwiejsze z pieniędzmi, szczególnie w zepsutego systemu kapitalistycznego jak ten, w którym żyjemy Ale wiem, że powinienem dawać więcej od hotelu. W porównaniu do większości amerykańskich Kym Rodzin i ja decyduje (zarówno chętnie i z konieczności) mieszkać dużo bardziej oszczędnie. Ale możemy zrobić lepiej.
Myślę, że kiedy patrzymy na pismach widzimy kilka różnych wymiernych za nową niepewności Testamentu wokół bogactwa.
1) Gdy mamy dużo pieniędzy, jesteśmy mniej skłonni do umieszczenia naszą ufność w Boga. Pieniądze staje się centrum naszej wiary i troski wiecznego. Pytanie tutaj jest kwestia bałwochwalstwa.
2) Biblia chce nam się żyć bardziej wspólnotowo niż my teraz. Chrześcijanie mieli patrzeć na siebie wzajemne wsparcie. Aby zebrać bogactwo dla siebie i Twojej rodziny był postrzegany jako nieujawniania go ze wspólnoty. Nawet wtedy, gdy patrzymy na oferowanie w Biblii nie było utrzymać kościół w czarny, lecz ofiara poszedł do ubogich.
Ostatnio (luty '09) Mój zbór wysłał list do swoich członków z powodu niedoborów budżetowych brak że nadal występują). List wzywa ewangelii Marka, aby omówić potrzeby członków Kościoła, aby umieścić swoje zaufanie w Godand dać pieniądze Kościołowi. "Nie umieścić swoje pieniądze tam, gdzie mól zużywa, ale w rzeczy niebieskich." List maluje członka, który odmawia mu pieniędzy od Kościoła jako bałwochwalcy. Kiedy zauważył, że Kościół nie umieszczając jego zaufanie do Boga w ten list, to została zignorowana. Ale nowoczesny Kościół zmienił swoje zrozumienie wykorzystania i przeznaczenia dla bogactwa powierzonych mu. Kiedy patrzymy na to, jak nasze pieniądze 90% i więcej idzie do kosztów operacyjnych. Mniej niż 3% normalnie idzie do misji na rzecz ubogich i potrzebujących.
Kilka dobrych punktów, wyd. A ja całym sercem zgadzam się z wszystkiego, co powiedziałeś. To ciekawy punkt zrobiłeś o wspólnego życia, jedno, że mam zastanawiał się kilka razy wcześniej, ale uważam, że jestem zbyt chciwy realizować. Byłem mały wspólny społeczeństwo życia w kolegium, i choć wiele osób się ich, aby być kooks (aw pewnym sensie pewnie były), to było dla mnie oczywiste, że jest to jedna rzecz, robili prawo; dzielili wszystko z wszystkim inny i nie było czegoś takiego jak "posiadanie" nic, bo wszystko należało do grupy. Jest to chyba bliżej (ale niekoniecznie w całości idealny), co Jezus idzie do.
Mam również trochę wyrzucane ostatnio zastanawiać gdzie mam dawać swoje pieniądze. Tak naprawdę nie myślę ja kiedykolwiek dostać się do punktu, gdzie mogę usprawiedliwić nie dając pieniądze do kościoła i dawanie pieniędzy bezpośrednio do potrzebujących, zamiast, ale nie podrażniają mi zobaczyć, jak niewiele z mojej dziesięciny jest naprawdę będzie potrzebującym. Musimy zrozumieć, że w pewnym sensie jesteśmy finansujących działalność świadkami, ale zaszliśmy tak daleko w tym kierunku. Wierzę, Kościół musi być bardziej ofiarny w jej dawanie biednym, a także, niezależnie od tego, czy fundusze pochodzące w to wystarczająca czy nie.
Dobrze jest usłyszeć od ciebie, wyd. Dzięki za odpowiedzi. :)
Witam Jason! Zobacz John Wesley Przyjmijmy na Mateusza 6:19, szczególnie punkt 11 ...
http://new.gbgm-umc.org/umhistory/wesley/sermons/28/~~V
Zgadzam się na wiele sposobów, jaką my, współcześni chrześcijanie mogą i powinni żyć bardziej skromnie i dać więcej, co mamy, zamiast bogactwa skarbu dla siebie. Proszę zrozumieć, że nie było kultury "wymogi są opisałem ale jak nasza kultura dzieli niepisana umowę w sprawie standardów życia i interakcji. Podoba mi się także pomysł wspólnego życia i niektórzy mogą pomyśleć, że to jak żyjemy obecnie z Linnie w naszym domu tutaj w Arizonie. Gminny życie jest znacznie bardziej rozpowszechnione i skuteczne w mniej skomplikowanych społeczeństw nie-zachodnich. Ktoś z 16 c Europie lub Ameryce 20 c nie rozumiem, jak wspólna prace udostępniania i jak ludzie w tych gminach działają poprzez ich różnice, kiedy konflikty.
Bardzo ciekawa rozmowa. To ogromny temat i może być przedmiotem całej Mistrza poziomie kursu (w rzeczywistości, wiem, że była). Więc nie będę ponownie stan, co zostało już powiedziane - Zgadzam się z dużo. Jednak chciałbym zwrócić uwagę na kilka błędów widzę w dyskusji.
Po pierwsze, wezwanie Jezusa do konkretnej osoby, aby rozdać wszystko, co miał nie oznacza automatycznie, że Jezus chce każdemu zrobić to samo. Kiedy Jezus mówi o bogaczu, aby rozdać wszystko, co ma do ubogich w Mateusza 19:21, Jezus mówi, że ponieważ wiedział, że był bogatym bogacza, który trzymał go od Boga. Jednak Jezus nie uczynił tę samą propozycję do Zacheusza w Łukasza 19, a nawet pochwalił Zacheusza za jedynie obiecując spłatę, co ukradli (choć na wagę złota), bez pytania Zacheusza dać to wszystko daleko.
Po drugie, początkowo można podnosić kwestię bycia "całkowicie uświęceni". Chociaż nie jest specjalnie wymieniony w rozmowie, wiele z rozmowy wydaje się być zbudowany wokół idei, że można być całkowicie uświęcony. Każdy, kto sugeruje, że można być całkowicie uświęcony w tym życiu jest albo znacznie błędne, wariować, lub wilk w owczej skórze. Byłoby teologicznie błędne utożsamia wezwanie Jezusa, aby być "idealny" z "całkowicie uświęcone." Uświęcenie jest lepiej postrzegane jako drogi, którą idziemy na, a nie miejsce, w którym dotarliśmy. Paweł wyjaśnia, że trzymał grzeszy po tym była uzasadniona. By nie twierdził, że jest "całkowicie uświęcone." Być może wydaje się to niewielkim punkcie, ale pozwól mi wyjaśnić, że niebezpieczne jest mówić o byciu "całkowicie uświęcony" w tym życiu. Jest to kłamstwo z Deceiver. Kłamstwo, że wiem, czasami jest przekazywana przez niektórych kościołach.
Na podstawie tych dwóch punktów, pojawia się pytanie czy mój stosunek do pieniędzy, bogactwa i materialnych dóbr wyciągnąć mnie bliżej do Boga czy też przeszkadza mi zbliżać się do Boga? Wszystko, co ciągnie mnie od Boga jest grzechem.
Jeśli już naprawdę podane moje życie dla Chrystusa, to znaczy, że dałem nad moim bogactwa do niego również, jestem tylko kierownikiem, co należy do Niego. Mamy jasno mogą korzystać z tego, co uda nam o Nim, ale pojawia się pytanie jesteśmy za pomocą swoich pieniędzy sposób będzie on chce?
Innymi słowy, posiadanie Lexus boli mnie duchowo, kiedy jest tak wiele głodujących ludzi na świecie? Może, może nie. Gdybym rozdał milion dolarów rok do ubogich i nadal może sobie pozwolić na Lexus, czy byłoby to w porządku? Spójrz na Marka 14, gdzie Jezus wydaje interesuje się biednym i jest OK z "wyniszczającej" perfum, które warto roku wynagrodzenia.
I podnieść te kwestie, bardziej z poczucia pokazując złożoność tej kwestii, niż powiedzieć, co moim zdaniem jest. Jak powiedziałem, zgadzam się z większością tego, co zostało napisane. Ale w końcu nie jest to "jeden rozmiar dla wszystkich" wątek.
Oto kilka rzeczy, które uważam:
Niektóre z nich są powołani, aby oddać wszystko co mają dalej.
Niektórzy są powołani do zarządzania swoje bogactwo w sposób, który czci Boga bez podania to wszystko daleko.
Wierzę, że jest bardzo łatwy do wynajęcia bogactwo / posiadłości w drogę naszej relacji z Bogiem.
Wierzę, że jesteśmy uczynić wszystko dobrze na tej ziemi, że możemy.
Osobiście, były okresy w moim życiu, kiedy zmagali się finansowo z powodu wypłacane są bardzo niskie wynagrodzenie, teraz jestem bardziej zabezpieczony finansowo, i mogę szczerze powiedzieć, że dla mnie jest uboższy i mające mniej rzeczy materialne nie uczynił mnie bardziej święty lub bliżej Boga. Mając więcej pieniędzy oznacza dziś oddaję dużo więcej pieniędzy.
I think this answers all the questions in your original post.
I love all of you and love that you are having this discussion.
Dziękujemy, Jay, za wnoszenie więcej informacji i mądrość do dyskusji. Zdaję sobie sprawę, że mają tendencję do sprowadzania innej perspektywy niż większość, a ja na pewno odroczyć do Twojej wiedzy na ten temat.
Zgadzam się również: w moich najtrudniejszych chwilach czułem moją wiarę i połączenie z Bogiem, wzmocnienie, ale także spłynęła w niektórych ciemnych chwilach, kiedy pytałem celów pewnych doświadczeń czy co uczyłem się od nich.
Pamiętam słysząc, że wiara nie może rozwijać się bez pewnych wątpliwości.
Cieszę się, że możemy poznać Boga, nawet jeśli są chwile, gdy czujemy się najbardziej beleagured.
Dzięki, tato, Amber wczoraj poprosił mnie, jak myślałem, że odpowiadasz na problem, a po myśląc o tym przez chwilę mówił, że chcesz powiedzieć coś w rodzaju "jeśli Bóg wzywa was, byście dać z siebie wszystko, to powinien dać z siebie wszystko. Ale Bóg nie koniecznie zadzwonić każdy dać z siebie wszystko. "
To była część Twojej odpowiedzi, ale oczywiście jest dużo więcej do niej. Odnośnie "cały uświęcenie", to jest coś, co niestety wymyślić regularnie w Nazarene kościoła, a ja nie chciał w to uwierzyć. Nie wierzę, że nawet na krótką chwilę każdy może być wolny od grzechu, a to najwyraźniej uważa się za możliwe, przez wielu w kościele Nazarene. Cieszę się, że wiem, że nie jestem tylko jeden z tego przekonania, bo ostatnio mam zdecydowanie był wyrzutkiem tam.
Ja osobiście nie czuję powołani, aby oddać wszystko mam dalej. Prawdę mówiąc, nie widzę siebie kiedykolwiek naprawdę robi, ale wydaje się, że mój brak wiary, że trzyma mnie z powrotem. Myślę, że mój ostateczny osobista zgoda na ten temat, jednak będzie to, co zwykle jest: to nie jest moje zadanie, aby zdecydować, co inni ludzie wokół mnie są powołani do zrobienia. A ja dziękuję Panu za to.
Karrie, będę musiał przeczytać na się jutro John Wesley, kiedy nie jestem wyczerpany. Jeszcze raz dziękujemy za spostrzeżeniami, jak również. :)
Zgadzam się z Jay. I cieszę się, że Jason ma "brak wiary", ponieważ jeśli on naprawdę dał z siebie wszystko dala i chciał żyć, że styl życia, będzie musiał stać się protestantem mnich i zostawić swoją rodzinę ...: (
Nr ..., że po prostu musiał cierpieć ze mną ... ;)
Jason, wiedziałem, że jesteś mądry, a fakt, że zgodzicie się ze mną okaże się to! Bursztyn, też!
Wierzę, że wierząc, że jeden jest lub może być "całkowicie uświęcony" jest niebezpieczne miejsce i jest szkodliwe w dłuższej perspektywie. Jest ona podobna do kościołów, którzy mówią, nie jesteś chrześcijaninem, jeśli nie mówić językami. Uświęcenie powinny być postrzegane jako proces rosnącej, nie mogąc powiedzieć, że mam "dotarł."
Teraz o swoim poczuciu wezwanie, by "dać to wszystko daleko", a Twój "brak wiary". Może twój brak listy dialogowej dwuznaczność wiary, może to brak jasności całego połączenia. Jako Pastor (nie ojciec), zachęcam was do myślenia o tym znaczeniu rozmowy masz. Zbadać ją i zobaczyć co jest pod nią. Dla niektórych nie ma winy w "mieć więcej" niż inne. Ale dla większości ludzi myślę, że to poczucie powołania do dawać wszystko jest objawem nie przynosi pewne obszary swojego życia Chrystusowi. Bóg chce was wszystkich, ponad Boga chce wszystkie swoje rzeczy. Weź dobry twarde spojrzenie na jakie części waszego życia, które chcesz zachować kontrolę, której Bóg chce być w pracy w tobie, ale nie wcześniej niech? Prawda jest taka, łatwiej jest oddać rzeczy niż dać Bogu pełną kontrolę wszystkich dziedzin naszego życia.
Nie mogę odpowiedzieć na to za Ciebie. Ale jako przykład, oto co mi chodzi: czy twoje poczucie powołania do rozdać swoje rzeczy być maskowanie większe połączenia na swoim życiu rezygnować z wysokiej pracę płatniczej i pójść do seminarium? To pytanie dotyka wiele obszarów swojego życia, że ty i Bóg potrzebne do zmagania się.
Pomyśl o tym w inny sposób, co przyniosłoby największe dobro? Co możesz zrobić, które mają wieczne korzyści dla innych ludzi? Co wieczny efekt będzie rozdawać pieniądze lub inne rzeczy nie?
Niektórzy ludzie są powołani do rozdawać swoje rzeczy. Ale to jest łatwiejsze niż rezygnacja siebie.
The Lord is very specific in leading us in a certain direction.He has specifically lead me to a ministry to “feed” His sheep Sat. mornings. You had me wondering am I sinning mixing in the less expensive gr. turkey with the beef !? Thanks Jasons Dad for helping me out with that one! ;)
Wow, Dad, you're reading pretty deep into my mind. My friend Scott Whalen brought up to me yesterday that I have a missionary heart, and this has been clear to me for quite a long time, in truth. I am wondering if, perhaps, God is trying to push me in this direction. And I have to admit that part of my interest in this “giving up everything” topic is closely related to the concept of, perhaps, being a missionary in some way, shape, or form.
Więc myślę, że pomyślnym pried większy obraz ze mnie tutaj. Byłem niezdecydowany dzielić, bo szczerze boję się ludzi myślących jestem Kook (myślę, że jestem Kook siebie).
W każdym razie, modlę się o to. Ale wierzę, że Bóg dostosowane mnie w ciągu ostatnich kilku lat (prawdopodobnie całe moje życie) na przygotowanie się do czegoś takiego. Nie będę walczyć, ale nie jestem aktywnie szukać. Ciągle szukam dla stopy w głowie.
I didn't have a chance to read all of the comments, I only read the main article so if this stuff has already been said or if this goes against everything already said, I apologize. In reading this article for the sake of reading the article, I'm totally in your corner Jason. The points you make, the way the conversation sounds, I'd be a heretic to claim anything otherwise. However, in being a part of that discussion in the Bible Study, I'ma little surprised that this is what you walked away with. In reading the article, I feel almost ashamed to say that I led that Bible Study, so let me try to clarify what I believe, what I was hearing in the discussion and once again apologize that this did not come out clearly.
Not giving up everything we have is a sin. I have no struggle with this. God does not say that it is okay for us to keep. The call of the Christian life is surrender. This is also what I personally believe of sanctification. Entire sanctification is not entire perfection, but entire surrender. Not complete perfection, but complete surrender. Nazarenes talk about this being a point and a process. I remember the point in time when I fully surrendered everything I have to God. From that point, it is a continued journey in Christian maturity. I do not believe we can reach that point of Christian perfection on this side of heaven. I do believe that we can reach the point of total surrender to God and his plan for our lives. This is where I believe the discussion should have gone, in particular, these verses. “Anyone, then, who knows the good he ought to do and doesn't do it, sins.” This passage that we discussed was never about the material possessions. The folks that he was writing to had made plans that did not include God in any way shape or form. There was no surrender, it was all about them. What is unfortunate is that many times in life, we hit the crossroads of decision: will I go my way or God's way. We KNOW that we should always go God's way. Zawsze! Yet, there are times where we dabble in temptation, we say “Yes” to ourselves, and because of this say “No” to God. Anytime we say “No” to God is sin.
Going back to the material possessions, we also talked about the rich young ruler and how Jesus called him to give up everything he had. I don't believe this was because he had possessions, but rather his possessions had him. Anytime there is something that is going to get in the way of us growing closer to God, it's better to get rid of it. However, it is possible to have possessions without them having you. Even though I have a house to live in, food on the table, ways to get around town, and many other things that I probably don't need (if we really want to get down to what a need is), I know in my heart that everything that I have right now is God's. I'm simply managing God's resources. He owns it all. It's a pretty overwhelming thought that He would even trust me! The challenge I have to face and be accountable for is: how am I managing what God has entrusted to me? This life is not about advancing our own name, but His. How am I using the physical blessings he has entrusted to me to advance His name, and in what ways am I mismanaging what He has entrusted me with, because I'm sure there are many ways. This is the constant journey of seeking and surrendering. This is why I view the sanctified life as a continued process, it's a daily surrender.
I do agree that in many ways we have no idea what it is to live a self-sacrificing life. Most times when we give, we give out of surplus, not out of sacrifice. The call you're talking about is a radical one, and Jesus was radical. If we did give up everything we have, we would know what it is to depend on God.
Here's where I land. God wants us to make it in this life, and to make it victoriously. While perfection (no more sin) is a tough thought, I do believe that we can have victory over sin. We're not called to live a defeated life, but an empowered life in Christ. This cannot happen if there are things standing in the way. Those things are not always material possessions. They can be ambitions, dreams, selfish desires. This goes back to the original call to complete and total surrender. If God is at the center of everything that we do and everything that we are, then the way we spend our time and resources, the way we treat those around us, the care and compassion that we show is simply an extension of God living through us in this world. Our goal is to make a positive impact on people for him. So, give up everything we have? Absolutnie. It wasn't ours in the first place!
LOL Debbie jesteś taki zabawny! Scott, Dziękujemy za Twój komentarz. Mam nadzieję, że masz czas na przeczytanie uwag. Są bardzo ciekawe! :)
Dzięki, Scott, do swoich myśli. Przepraszam, jeśli moje niezrozumienie z dyskusji doprowadziło do pewnych nieprawidłowych założeń, a jeśli, w wyniku, były mylące. Nigdy nie było moim zamiarem zawstydzić lub oznaczyć nikomu za złe, ja po prostu chciałem spróbować i zrozumieć rzeczy, na głębszym poziomie. Oczywiście, ja błędnie pewne rzeczy z dyskusji.
Ja, co prawda, miały tendencję do przeszłości, aby to zrobić.
Ponadto, chociaż można prowadzić studium biblijne, to nie były oczywiście tylko jeden podział. Dlatego w żaden sposób nie co powiedziałem odzwierciedla bezpośrednio na ciebie i twoich przekonań, przebacz mi nie przychodzi bezpośrednio i mówiąc to w moim oryginalnym poście.
Bardzo doceniam dyskusji, jakie mamy w naszym studium Biblii, a ja nie sądzę, by ktokolwiek na poglądy teologiczne zostały uszkodzone przez któregokolwiek z nich. Myślę, że są zdrowe dyskusje, które pomogły nam wszystkim wzrastać duchowo.
Odnośnie Twoich teologicznych odpowiedzi, w większości zgadzam się z wszystkiego, co powiedziałeś. Jedyną rzeczą, którą nadal borykają się z jest uświęcenie, ale myślę, że moje problemy Najczęściej są to semantyczne i nieistotne.
Thanks for sharing your views, Scott. The more I think about it, the more I realize that it's not my job to decide how God calls others around me; I only really have to worry about how God is calling me, which is hard enough.
Hey Jason,
Definitely no need for apologies. I didn't take anything as a personal attack or anything like that. In reading your thoughts, it made a lot more sense than where the discussion went on Wednesday night. I was hearing more of the other guys comments I think than the heart of your discussion.
I join you on a journey in search of truth. I've done my best to not wave the denominational flag on Wednesday nights because I don't want that to be the foundation of our discussions. If we study the Bible for truth, naturally that should coincide with what we find in our beliefs. This doesn't always happen, and I find myself bending denominational definitions (ie entire sanctification) to make them what I feel is Biblical, thus being able to be accurate and also supportive of the Church of the Nazarene. I don't know if this is right or wrong, but my journey is one set for truth.
I truly appreciate your input. My response was not one out of being defensive (although it might have sounded that way), but rather trying to clarify where I felt that passage was going. We'll continue the discussion, and we'll be better for it. Thanks for seeking truth and for presenting a forum to search that out in a community.
Scott, I agree that a journey set for truth is far wiser than a journey set out to fulfill the definitions of any particular denomination, and I don't see anything wrong with questioning the theories that our current denomination promotes. In fact, I see it as a spiritual requirement. Therefore, I believe that we are taking the best approach here. I don't think we're attempting to “bend” the Nazarene beliefs; I believe we're attempting to question them to understand them better. And I don't think that anyone in their right mind believes absolutely everything that their personal denomination preaches as truth.
I'll look forward to our discussion this Wednesday. :)
Jason: Protestant Monks… HA!! that will never happen… Don't think for a second that the monastic life is free of material or worldly desires.
Nazarenes… Tom thought they were a variety of citrus and asked when they were in season.
But seriously, folks!
Jason, God calls us to do His work in a variety of ways. Missions require a very deep, unfettered commitment. I have heard stories of people with families going out into remote areas of the world with varying degrees of success. However, missions can also take place right in your own back yard, too. It can be extremely fulfilling for all involved or may cost you your life. The caricature of people boiling in large pots isn't too much of a hyperbole!
I've always been extremely impressed with the global missions arm of the United Methodist Church, UMCOR. Faith demonstrated through works conveys a very powerful message. People's hearts are moved much more through these genuine acts of Christian love and faith such as providing relief, health care, building infrastructure, and other ways. Not sure if your father had mentioned it but I was in the process of applying for an UMCOR post in Guatemala just before I got the job in Arizona.
But be aware, the world has been heavily mission-ized since the early history of the Christian Church. The very people you are trying to reach may be suspicious of the intent or motives behind these efforts and may perceive them as having other agendas. Many missions become derailed through previous unscrupulous missionaries, a lack of understanding of the local culture, and regional political issues.
Continue to seek, ask questions, and learn. Don't be in too much of a hurry to blindly leap, but take the opportunities as they present themselves.
Really good stuff. It is very cool recognizing Jesus shinning through you Jason & thats what its all about,keep seeking, (I know you will) He will make it clearer & clearer.
Good stuff, man I missed being challenged like this – my faith is very much lacking due to the fact that I cannot find a good church home. I'm glad that you guys have found something that seems to be challenging you and even helping you grow spiritually. Anyone know of a good church in Denver? Seems like everyone I go to misses my generation completely. I can hang out with 30 somethings – and then there's sometimes college – but there's never really a young adult group. I'd always be the one starting it if it was actually going to happen. I'm not in a place where I want to lead a group, but to listen and learn. Something that could create this type of conviction in me would be awesome… otherwise I'm just “going through the motions.” Yay for that :(
Thanks, Debby. I hope so…
Karrie, my critical heart immediately jumps to logic and reason and I can come up with ten thousand reasons not to step out. Now that I've thought about it, I don't really believe that the traditional “pack up and leave for [your favorite heathen country here] and spread the love of Jesus” is necessarily the best approach to missions, but I suppose it would be an option if God pushed me in that direction. I don't really see myself ever doing that in particular, however.
I've learned these last few years that my passion is definitely for youth, and youth for some reason are extremely attracted to me. If there's one thing that's obvious, it's that God has given me a gift specifically with youth, and He's likely to use me in this area.
The problem is, I don't really see myself as a youth pastor. I think it would drive me nuts; I don't think I could stand to work for the church. Too many restrictions. Too many meetings. Too much politics. My current youth ministry position is volunteer, and as a youth leader I can't see it working any other way. God may have different plans, however.
We'll see what kind of opportunities he has up his sleeves.
Doing God's work with youth doesn't require a full time mission or church supervision. You just have to be available and understanding to work with youth. Remember youth are a very pivotal time in their lives as they explore the paths they will take into adulthood. Being God'sbest example for the youth in your life is the best way to approach the mission. And yes, this is a mission as much as packing up your family and heading to the remote areas of the world. But also be aware, there are some youth that can metaphorically boil you in a pot, just as much as tribe of Yanomamo!
Hahahaha, oh yes. Tak mogą. I've yet to allow that, though… ;)
God's currently using me in these ways; it's just that I'm craving a bit more right now. I'm anxious and curious to see what's in store…
Give everything? Jesus did call us to give up everything, but the only thing we really have to give is our hearts or our self. Jesus said, “what shall a man give in exchange for his soul?” This is the only thing we have that we can give to God, our souls, our will, our love. Everything else we have, talents, time, resources etc. already belongs to God. They are on loan to us as stewards. God has loaned these to us to be in partnership with us in the journey of life.
Well said, Brock; yes, our souls are really the only thing we can give to God, as he owns all we have. I guess the real question I had was whether God wanted us to always give away the physical gifts he has loaned us to others. I've concluded, though, that this isn't always what he wants us to do (though we don't do it nearly enough).
Hi Jason! We heard a great sermon from our Pastor Jane Tews in Tempe this morning. I stand corrected regarding the antiquity of the belief that God favors his faithful with tangible assets. This goes back to Deuteronomy. Jews who were right with God were blessed with material and spiritual gifts. If one was not right with God, it was believed that they would suffer. (Aside: But then we have the Book of Job… A man right with God and faithful, yet he suffers much from the disucssions between God and his archangels. In the end he is restored, but a lot befalls him in spite of his constancy. ) Our Northern Renaissance and Protestant Work ethic do come out of this, too.
Jane's sermon this morning was about stewardship. Yes, that time of year… But she wanted to talk about the different perceptions of the text regarding money and evil. She wanted to clarify that the pursuit of wealth as a means to its own ends was what separates a person from the Divine. Our wealth, collectively, is how we manifest God's work on Earth.
She spoke about how the young wealthy ruler had approached Jesus and asked how he might enter the Kingdom of Heaven. According to Talmudic law, the young man was right with God and had been richly blessed. Yet he still felt a separation from God. When Jesus looked on this man and his dilemma, he did so with love. He understood deeply how this man obeyed God's Laws and kept him self ritually pure. In Jane's opinion what Jesus did not like was how wealthy land onwers of the time extorted too much from their tenant farmers by over charging them for the use of the land. It was in this manner she felt that the young ruler and his class in Hebrew society made their money off those less fortunate.
So I think you're still OK… Unless of course you ask too much from those who look to you for their survival. But that doesn't mean you sell yourself short to those who need your techno skills…
YOU STILL NEED TO FEED THAT DARLING BABY!! And he has to go to college someday.
Make your choices wisely!
Haha…yeah I promise I won't gamble away the financial stability (or instability) of my family. At least…not unless God pushes me in that direction.
But Reese could stand to go hungry for a few days… ;)
And I'll work on actually paying my servants this month… ;)
In googling this subject, I came across this post and comments. I have been listening to David Platt's sermons on being Radical…and he makes some great points in them….and it causes me to struggle….although my family and I are considered “poor” according to our terms in this country, we are without debt and live truly better than most in the world. We don't have brand new vehicles and we repair/add to our home as money and time allows. We don't have all the *best* but we live a truly comfortable simple life. But as I focus on scriptures where Jesus says that we should sell everything (like in Luke 12:32-34) then I think we definitely have tooooo much! It's such a struggle…as I want to do what is right…but how much is too much?
Thanks for sharing your situation, Katy. I feel like I know even less on this subject than when I wrote the post, but I have learned a few things; the first of which is that the more we give away to God, the more we will be blessed. However, I've learned that giving something away to God often means giving it to the poor, but not always. There are things that are important to our ministry that would crippling to give away. An online ministry wouldn't be very productive without a computer, for example. We have already given that computer away to God if we are primarily using it for His work.
I think more important than dwelling on how much we have is where our attitude is and our heart lies. If our possessions are more important to us than our relationship with God, then it would do us some good to give them away, and God will bless us for it. However, if God is our focus He will guide us and we will live according to His will simply because He is providing our primary direction.
One last important thing to note is tithing. The Bible plainly declares that we should be giving a minimum of 10% of our income. No matter what our financial status, our giving should never fall below this mark. It is considered a “minimum,” however; we are not “off the hook” after 10%. The more we give, the more we will be blessed.
If God has placed this on your heart, then I believe He is asking you to give more. Whether he is asking you to give more of your time or finances, though, is between you and the Lord. :)
If you are living by the Law, the 10% rule is actually 100%.
Choose Grace instead. Living by grace doesn't mean we should stop doing good nor stop tithing.
Yes, Christ calls us to be perfect and whole, but this cannot be done by giving away all your possessions to the poor.
“it is easier for a camel to go through the eye of a needle than for a rich man to enter the kingdom of God.”
Read further in the verse – With man, it is it impossible. But with God, all things are possible.
To me the story about the rich young man is a story about LAW vs GRACE like most stories in the New Testament. The LAW – If you want to be perfected by following the commandments, then in order to be perfect you have to give away all your possessions to the poor. God however has provided a new solution. The GRACE – He sent his only begotten Son so that whoever believes in Him should not perish, but have everlasting life. Following Christ and doing good is no longer out of fear of hell or to acheive a ticket to heaven. We follow Christ and do good out of gratitude because he saved and loved us 1st.
I feel really guilty. My husband just encountered a young man pan-handling and preached the gospel to him. He was thrilled to hear that he would be welcomed in our church. My husband told him that we used to be drug addicts and that without Jesus we would have never had the will to stop using drugs and give our lives to Christ. My husband ran in the house to tell me all about it and told me he was going to give the young man one of our Bibles and our last ten dollars. Since we do get paid tommorow it wouldn't have been all that bad. But I didn't want to give it up because I would have had to walk home from the school. (our transit system is on strike.) I refused to give it to him and thought he was acting abit crazy, he was angry with me and said “wouldn't it be worth our last dollar to save the man's soul?” I didn't reply but as he walked out the door to meet the young man I began to feel guilty and quietly thought “yes it would be.” Know that I think about it I am sure that the Lord would have provided for us.
Chelsea…I know the feeling. I've been there more than once. But you've already been forgiven…don't dwell on your past. Look at it as an opportunity to give in some other way… :)